Wczoraj po latach wróciłem do obejrzenia "Kopernika", którego kiedyś odebrałem, tak jak i " Kazimierza Wielkiego" również E. i Cz. Petelskich, jako wyjątkowo nieudane kino historyczne a jednocześnie film wyjątkowo nudny. Cóż, dzieło wciąz nie zachwyca. A jednak... Petelscy wykorzystujac elementy retrospekcji rozpoczęli dzieło żwawo, z przytupem. Dodatkowo w pierwszych scenach filmu widzimy Wrzesińską, Fogla czy Borowskiego, którzy są bardzo dobrymi aktorami. Miernego dość Kopiczyńskiego (uważam, że sceny ze starym astronomem wyszły mu dużo lepiej niż te w młodym wieku) widzimy dopiero w kolejnych kadrach.Znakomitą postac starego biskupa stwarza Czesław Wołłejko, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Świetny jest Henryk Boukołowski w roli przebiegłego kardynała. Nie zawodzą również Herdegen, Chojnacka, Krakowska, Sadecki, Lutkiewicz, Pyrkosz, Bylczyński, Niemczyk, Nehrebecka. Nie są to Petelscy w szczytowej formie, mamy film nierówny, niektóre sceny a nawet wątki są prowadzenie, potem następuje znużenie widza. I z powrotem. Myślę, że jest to porządny materiał nie do końca się broniący ale również nie zmarnowany zupełnie. Niektóre sceny jak rozmowa Płotowskiego z Anną, Anny z ojcem, wizyta posła krzyżackiego, marsz oszalałych z gniewu pod wodzą mnicha Mateusza czy błagalna wizyta rodziny Kacpra i śmierć Watzenrode są wyjątkowo porządnie zrobione.
A jakie jest w tej materii zdanie reszty naszego czcigodnego forum?