Kariera Vegi jest ciekawsza do analizy niż jego filmy do oglądania

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że jego szczyt już minął! Datuję ten szczyt na 2016 rok i 2.800.000 widzów na "Niebezpiecznych kobietach". Potem było tylko gorzej, późniejszy o rok "Botoks" jeszcze poradził sobie całkiem dobrze, ale już tegoroczne "Kobiety mafii 2" ledwo przekroczyły milion, wyprzedzone nie tylko przez kolejny "Kogel mogel", ale nawet 3 część "Planety singli". Myślę, że go to zabolało, bo wciąż marzy o tym, żeby być na czele box office'u i mówić o sobie jako najbardziej kasowym reżyserze. Dodatkowo Vega nie rozpoznał, albo nie chce przyjąć do wiadomości, że za jego największy sukces częściowo odpowiadają aktorki (Cielecka, Ostaszewska, Kulig), które teraz nie chcą już u niego grać.
Jakby tego było mało w zeszłym roku na polu na którym mu najbardziej zależy, czyli widowni, został totalnie znokautowany przez "Kler" i Smarzowskiego. I bardzo dobrze, mam nadzieję, że po tym nokaucie się już nie podniesie

"Politykę" odbieram jako próbę pójścia tym tropem, ale sądząc z pierwszych recenzji, próbę nieudaną, bo skalkulowaną na zimno. Podobnie odbieram jego zapowiedzi, że zrobi film o pedofilii wśród księży, to też kompleks w stosunku do Sekielskiego i rewelacyjnego wyniku jego dokumentu.
Teraz wiele zależy od frekwencji na "Polityce", jeśli film odniesie sukces przez następne 4 lata Vega będzie robił podobne składanki politycznych skeczów wzorowane na historiach z sejmu i rządu.